Lucho, brat św. Teresy z Los Andes
Brat św. Teresy z Los Andes - Lucho

Juanita (św. Teresa z Los Andes) pisze list do brata Lucho, który odkrył trzymany przed nim w tajemnicy jej zamiar wstąpienia do Karmelu:

… Wierzę, że ty, bardziej niż ktokolwiek inny, możesz zrozumieć, że w duszy istnieje niezaspokojone pragnienie szczęścia. Nie wiem dlaczego, ale odkrywam, że w mojej ono jest podwojone. Już odkąd byłam małą dziewczynką szukałam go, jednak, po większej części, na darmo, ponieważ wszędzie odkrywałam jedynie jego cień. Czy to mogło mnie zadowolić? Nie. Nigdy – wydaje mi się – nie dałam się zwieść. Pragnę kochać, jednak  coś  nieskończonego, co nie zmienia się i nie podlega kaprysom  namiętności,  okolicznościom czasu  i życia. Kochać, tak, ale Byt, który się nie zmienia, Boga, który ukochał mnie nieskończenie i odwiecznie.

Jak wielka jest przepaść między tą miłością czystą, bezinteresowną i niezmienną, a tą, którą może zaoferować mi człowiek! Jak mogę kochać istotę tak pełną nędzy i słabości? Jaką pewność mogę znaleźć w takim sercu?  Zjednoczyć swoją duszę z inną istotą, która nie może udoskonalić mnie swoją miłością – czy uważasz, że to stanowi dla mnie wzniosłą perspektywę? Nie. W Bogu znajduję wszystko czego nie znajduję w stworzeniach, ponieważ są one zbyt małe by zaspokoić prawie nieskończone aspiracje mojej duszy.

Teraz pewnie powiesz: możesz przecież kochać Boga żyjąc pośród swoich. Nie, mój drogi Lucho. Nasz Pan nie zatrzymał dla siebie nic swojego kochając mnie z drzewa krzyża. Opuścił swoje Niebo, przesłonił swe Bóstwo – a ja miałabym oddać się Jemu tylko w części? Czy sądzisz że byłoby to hojne z mojej strony zatrzymywać dla siebie tych do których jestem najmocniej przywiązana? Cóż więc miałabym w takim razie do ofiarowania? Nie, drogi Lucho, ta miłość którą mam jest ponad wszystko co stworzone;  i nawet jeśli miałabym podeptać swoje własne serce, poszarpane na strzępy z bólu, nie zaprzestałabym mówić żegnajcie, ponieważ kocham Go do szaleństwa.

Jeśli mężczyzna jest zdolny do rozkochania w sobie kobiety aż w takim stopniu, że ona pozostawia dla niego wszystko, czy nie wierzysz, że podobnie Bóg może uczynić swoje wołanie takim, że nie jest się w stanie mu oprzeć?

Gdy poznaje się Boga; gdy w ciszy modlitwy On oświetla duszę promieniem swego nieskończonego piękna; kiedy oświetla nasz rozum swoją mądrością i mocą; kiedy zapala swoją dobrocią i miłosierdziem; wtedy na wszystko co ziemskie patrzy się ze smutkiem. A dusza, skuta łańcuchem wymagań ciała i środowiska społecznego w którym żyje, czuje się jak wygnaniec i tęskni płomiennym pragnieniem za nieskończoną kontemplacją tych bezkresnych horyzontów, które, tak długo jak na nie patrzy, rozszerzają się nigdy nie znajdując w Bogu granic.

(List do Lucha cz 1, św. Teresa od Jezusa z Los Andes)