Teraz zdradzę tajemnicę mojej pierwszej spowiedzi. Dobry ów ksiądz po wysłuchaniu mnie powiedział tych kilka słów: „Moje dziecko, twoja dusza jest świątynią Ducha Świętego. Zachowaj ją zawsze czystą, aby On mógł w niej prowadzić dalej święte działanie”. Słysząc te słowa, poczułam się przejęta szacunkiem do mego wewnętrznego „ja” i zapytałam dobrego spowiednika, jak powinnam postępować: „Uklęknij tam u stóp Matki Boskiej i proś Ją z całym zaufaniem, aby miała pieczę nad twym sercem i przygotowała je, abyś jutro przyjęła godnie Jej ukochanego Syna i zachowała swe serce jedynie dla Niego”. W kościele była niejedna figura Matki Boskiej, ale ponieważ moje siostry ozdabiały zawsze ołtarz Matki Boskiej Różańcowej, byłam przyzwyczajona modlić się przed tym ołtarzem. Dlatego i tym razem poszłam tam prosić z całą żarliwością, do jakiej tylko byłam zdolna, aby Matka Najświętsza zachowała tylko dla Boga moje serce. Powtarzając kilkakrotnie to pokorne błaganie z oczyma utkwionymi w statuę, wydawało mi się, że Matka Boska uśmiecha się do mnie i że mi przytakuje spojrzeniem i gestem dobroci. Byłam tak przepełniona radością, że słowa nie mogłam powiedzieć.

(Siostra Łucja mówi o Fatimie [fragm.], sługa Boża Łucja dos Satos)