U nas kłamstwa nie było! Kiedyś nauczycielka wezwała mnie do szkoły, żeby mi zwrócić uwagę, że Alek często w kościele na różańcu przesiaduje. Zagroziła, że może być z tego obniżony stopień ze sprawowania. Duch Święty mnie natchnął i odpowiedziałam, że jest przecież wolność wyznania (…)

Ciągnęło go do ludzi, z każdym chciał porozmawiać. Na stole zawsze coś stawiał. Ołtarzyk z obrazków, kwiatki. Od pierwszej klasy powszechniaka aż do ostatniej w liceum za ministranta w kościele służył. Deszcze nie deszcz, mróz nie mróz, on, kiedy trzeba było, te cztery kilometry do kościoła szedł. I nigdy nie narzekał, że jest zmęczony. U babci znalazł wiele numerów „Rycerza Niepokalanej”. Złożył te numery na stosik i wciąż je przeglądał.
Marianna Popiełuszko o synu