Wielkiego wzruszenia doznają ci, którzy udają się do Jerozolimy i nawiedzają grotę, gdzie, narodziło się Słowo Wcielone, pretroium, gdzie było biczowane, Kalwarię, gdzie zmarło i Grób, gdzie zostało pochowane. Ale o ileż większe powinno być w nas wzruszenie, gdy odwiedzamy ołtarz, na którym jest sam Jezus w Najświętszym Sakramencie? Czcigodny ojciec Jan z Avila mawiał, że wśród wszystkich sanktuariów, nie może się znaleźć wznioślejsze i bardziej świątobliwe niż kościół, gdzie znajduje się Jezus w Najświętszym Sakramencie. (…)

Krótko mówiąc, o Boże Miłości, Ty zechciałeś sprawić, by nasze serce i Twoje tworzyły jedno serce. A powiedział to sam Jezus: Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim (J6,57). Kto przystępuje do Komunii, trwa więc w Jezusie, a Jezus w nim. I w tym zjednoczeniu nie ma jedynie zwykłego uczucia, ale jest prawdziwa i rzeczywista więź. Tak jak dwie stopione świece — powiada św. Cyryl Aleksandryjski — łączą się z sobą, tak ten, kto przystępuje do Komunii, staje się jedno z Jezusem Chrystusem. (…)

Kiedy Jezus przychodzi do duszy ze świętą Komunią, wnosi w nią wszelkie dobro, wszelką łaskę, a zwłaszcza łaskę świętej wytrwałości. Taki jest główny skutek Najświętszego Sakramentu ołtarza: nakarmienie przyjmującej go duszy tym pokarmem życia, dając jej wielką siłę do postępowania na drodze do doskonałości i do stawiania oporu nieprzyjaciołom, którzy pragną naszej śmierci. Tak jak ziemski chleb podtrzymuje życie ciała, tak ten chleb niebieski podtrzymuje życie duszy, sprawiając, by wytrwała w łasce Boga. Toteż Święty Sobór Trydencki (Sesja XIII, rozdz. II) uczy, że Komunia jest lekarstwem, które nas uwalnia od grzechów powszednich i zachowuje nas od śmiertelnych.