Skoro nadszedł czas, w którym Zbawiciel postanowił z własnej woli ofiarować się za zbawienie świata, z własnej też woli przybył na miejsce, w którym miała się dokonać Jego ofiara. Było nim miasto Jerozolima – aby w tym samym mieście i dniu, w którym ofiarował się Baranek mistyczny, został również ofiarowany Baranek prawdziwy. I aby tam, gdzie tyle razy zabijano proroków, był również zabity ich Pan. Aby tam, gdzie tak niedawno był uczczony, został skazany i ukrzyżowany. I aby Jego męka była o tyle bardziej haniebna, że odbyć się miała w miejscu publicznym i w dniu uroczystym. I dlatego, wybrawszy Betlejem na miejsce urodzenia, wybrał Jerozolimę jako miejsce swej ofiary, aby chwała Jego narodzenia ukryła się w zapadłym kącie, jakim było Betlejem, a hańba Jego męki nabrała większego rozgłosu w Jerozolimie.

Wjeżdżając do miasta, witany był bardzo uroczyście. Słali Mu pod nogi gałęzie palmowe i oliwne, a także własne szaty i wołali wszyscy: Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, zbaw nas na wysokościach! (…) Stąd możemy wnosić, że poleca się nam trzy sposoby działania, które mamy stosować, gdy wychodzimy, aby przyjąć Pana, który przychodzi do naszych dusz.

Pierwszy z nich to modlitwa, symbolizowana przez ludzi, którzy śpiewali na Jego chwałę i prosili Go o zbawienie. Drugi to miłosierdzie i jałmużna, wyobrażona przez ucinających gałązki oliwne, bo – jak już powiedzieliśmy – oliwa symbolizuje miłosierdzie. Trzeci to wzgarda samego siebie i umartwienie ciała, przedstawione przez rzucających na ziemię swe szaty, aby były deptane i kopane na chwałę Chrystusa. Z tych trzech działań pierwsze – modlitwa – należna jest Bogu, druga – miłosierdzie – bliźniemu, a trzecią – umartwienie – winien jest człowiek sobie samemu. To są trzy duchowe krzyże, które każdy chrześcijanin powinien dźwigać.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)