Brat Jan to nie był to piękny mężczyzna – był małego wzrostu i był umartwiony, czyli nie było w nim czegoś takiego, co normalnie w świecie przykuwa wzrok, a pomimo to, kiedy [mówiąca] wznosiła na niego oczy, aby na niego patrzeć, czy aby go słuchać, to widziała w nim Boga albo odnosiła wrażenie, że Bóg przebijał przez niego. Patrząc na niego odnosiło się wrażenie, że widzi się w nim majestat kogoś większego niż człowieka żyjącego na ziemi. Z tego powodu zeznająca siostra przekonała się, że był to człowiek o wielkiej świętości i Bóg mieszkał w nim jako w świątyni.