Czwartą, bardzo potrzebną dyspozycją, wymaganą dla przyjęcia Ducha Świętego, jest słuchanie nauki; by słuchać dobrowolnie słowa Bożego. Nie mówię słowa Owidiusza, Terencjusza, Wergiliusza i innych, ponieważ jeśli ktoś nie ma Ducha Świętego, jak może dać Go tobie? Zrozumiemy to na przykładzie krzemienia, który otarty o stal rozpala ogień. Właśnie tak jest z głoszeniem. Krzemieniem jest Chrystus. Chrystus jest również skałą, […a ta skała – to był Chrystus (1 Kor 10,4)]. Stal lub mosiądz to język głoszącego (kaznodziei). Świadectwo: Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was (Mt 10,20). Węglem [materia nigra] są ludzie czarni od grzechu. Są oni zapalani ogniem Ducha Świętego, gdy podczas pierwszego, drugiego czy trzeciego kazania pyszny, próżny, ten co się nadyma zostaje upokorzony i decyduje się odtąd żyć w prostocie. Teraz ta osoba jest zapalona ogniem Ducha Świętego; i podobnie z innymi grzechami. Świadectwo: Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki (Dz 10,44).

Apostołowie doświadczyli tego słuchania nauki słowa Bożego, ponieważ każdego dnia, od dnia Wniebowstąpienia, mieli jakieś kazanie. Gdyby zapytano: „Kto głosił?”, odpowiem, że Dziewica Maryja, którą Chrystus postawił na swoim miejscu jako nauczycielkę i mistrzynię: Bo jest wtajemniczona w wiedzę Boga i w Jego dziełach dokonuje wyboru (Mdr 8,4).

Przed swoim wniebowstąpieniem Chrystus obiecał Ducha Świętego Apostołom mówiąc: „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie” (J 16,7-8). Nie powiedział im jednak kiedy to się stanie – ani dnia ani godziny. Była jeszcze inna obietnica w dzień wniebowstąpienia, gdy był na Górze Oliwnej, zanim wstąpił do Nieba, powiedział: „Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,5).

Apostołowie, nie znając czasu wypełnienia tej obietnicy, czekali w dniu wniebowstąpienia, i w piątek, kolejnego dnia i w sobotę, wierząc, że w tych dniach ześle Ducha Świętego. Lecz gdy te trzy dni minęły, widząc, że Chrystus nie zesłał im Ducha Świętego, zaczęli się smucić i mówili jeden do drugiego: „O, kiedyż On Go pośle?”.

Jeden z nich odpowiedział „Nie wątpicie, ponieważ jutro, czyli w niedzielę pośle Go. Argument, który prowadzi mnie do takiego wniosku jest taki, że właśnie tego dnia Bóg stworzył światłość i oddzielił ją od ciemności. Więc jest to rozsądne, że tego dnia ześle On nam światło Ducha Świętego. I nadeszła niedziela, a nie zesłał Ducha, a oni zastanawiali się.

Inny powiedział, w poniedziałek pośle Ducha, gdyż tego dnia uczynił sklepienie i oddzielił wody nad sklepieniem od wód pod sklepieniem i dlatego On przyjdzie tego właśnie dnia, gdyż potrzebujemy sklepienia odwagi, by oddzielić wody cnoty od wód wad i występków. A On nie przyszedł.

Jeszcze inny powiedział, że przyjdzie On lub Duch zostanie posłany we wtorek, ponieważ tego dnia Bóg stworzył rośliny przynoszące owoc. Dlatego też tego dnia ześle On Ducha, tak, abyśmy mogli zasadzić wiarę katolicką i by mogła ona przynieść owoc. A On nie przyszedł do czekających.

Kolejny powiedział: we środę Duch będzie posłany, z tej przyczyny, że tego dnia Bóg stworzył słońce, księżyc i gwiazdy. Więc to w ten dzień On ześle Ducha, by mógł stworzyć w nas słońce miłosierdzia, księżyc nadziei, gwiazdy cnót. A On nie przyszedł. Pomyśl jak zmieszani i zasmuceni wtedy byli.

Kolejny powiedział: w czwartek Duch przyjdzie, ponieważ tego dnia On zniknął nam z oczu wstępując do Nieba. Więc, w ten dzień pocieszy nas. A On nie przyszedł.

Inny powiedział w piątek. Ponieważ tego dnia On cierpiał, a my doświadczamy smutków jego męki, a więc w taki dzień zasługujemy na to, by dał nam pocieszenie Ducha Świętego. A On nie przyszedł.

Następny powiedział: On przyjdzie w sobotę , ponieważ tego dnia byliśmy rozproszeni, tak że każdy pozostawał oddzielnie. A zatem to dziś, tak żebyśmy mogli zostać ze sobą zjednoczeni. Widząc jednak, że sobota minęła, i że nie przyszedł, a co więcej, że ich kalkulacje zawiodły, a ponieważ bali się Żydów, tekst mówi: „Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” (J 20,19), pomyśl jak słuszny mieli powód do smutku i przygnębienia.

Tak więc dziś byli zebrani razem u drzwi pokoju Dziewicy Maryi, oczekując aż stamtąd wyjdzie, jak zwykle to robiła. Dziewica jednak powstała w środku nocy, zgodnie z Pismem: Wstaję o północy, aby Cię wielbić za słuszne Twoje wyroki (Ps 119, 62) i odmawiała swoje oficjum.

Gdy wreszcie Dziewica Maryja wyszła ze swojej izby i zobaczyła szlochających Apostołów i uczniów powiedziała im: —„Cóż to znaczy, moi synowie? Czemu płaczecie? Przecież mój Syn teraz króluje w Niebie”. A oni odpowiedzieli jej: —„Nasza Błogosławiona Matko, Twój Syn obiecał posłać nam Ducha Świętego, mówiąc: «Nie pozostawię was sierotami pośród Żydów», ale teraz mija dziesiąty dzień od chwili jak wstąpił do nieba i jak dotąd nie zesłał nam Ducha Świętego”. Dziewica Maryja odpowiedziała: „Nie wątpcie, moje dzieci, ponieważ mój Syn nie jest ograniczony uwarunkowaniami zwykłych ludzi, którzy w biedzie przyznają się do swoich przyjaciół, lecz kiedy żyją w dostatku i spotykają ich zaszczyty, już więcej nie dbają, a nawet zapominają o nich. Podam wam jednak powód dla którego nie posłał On jeszcze Ducha . Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że gdy Bóg oswobodził lud Izraela z niewoli w Egipcie, zstąpił w dzień pięćdziesiątnicy w formie ognia na Górę Synaj by nadać Prawo?”. Apostołowie odpowiedzieli: „Błogosławiona Dziewico, wiemy o tym dobrze”. A Dziewica odparła: „To była figura tego, jak mój Syn, w dzień swojego zmartwychwstania, wyswobodził z niewoli piekła wszystkich tych, którzy wierzyli w Niego i byli Mu posłuszni. Dziś jest pięćdziesiąty dzień od zmartwychwstania mojego Syna. Zatem pośle On Ducha Świętego właśnie teraz. Zwróćcie się więc wszyscy ku pobożnej modlitwie, ponieważ to co zostało zarządzone przez Boga, jest osiągane przez modlitwy i pobożne wezwania”.

Wtedy Piotr Apostoł, modląc się z pozostałymi Apostołami, zebranymi po jednej stronie sali, powiedział:
„Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!”. Dawid zapisał to w Ps 50,12.

Łazarz z pozostałymi siedemdziesięcioma-dwoma uczniami, klęcząc po przeciwnej stronie mówili: „Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne. Albowiem przez Mądrość uzdrowieni są ci wszyscy, którzy się Tobie, Panie, podobali od początku” (Mdr 9, 17-19, wg. Wlg.).

 

Maria Magdalena i inne święte kobiety, klęcząc, modliły się mówiąc: „Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ochoczym! ” (Ps 51,14).

W końcu Apostołowie powiedzieli do Dziewicy Maryi: —„Błogosławiona Dziewico, ty również się módl, gdyż Twój Syn wysłuchuje cię natychmiast”. A nastała właśnie trzecia godzina [około 9.00 rano].

Wtedy Dziewica, klęcząc, modliła się mówiąc: „Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi” (Ps 103,30). Zauważ: „Stwarzasz je” mianowicie cnoty, wlane łaski, dary i doskonałości, i „odnawiasz oblicze ziemi”, mianowicie przez nauczanie Twoich Apostołów i uczniów.

Gdy Dziewica Maryja zakończyła swoją modlitwę, nagle rozległ się wielki odgłos z nieba, jak grzmot, nie ziemski grzmot, ale rozkoszny, jakby głos odpowiadający Dziewicy Maryi. Był słyszany tylko przez tych, którzy byli w Jerozolimie. I nagle, niczym wiatr zstąpił z nieba, i dźwięk ten napełnił cały dom gdzie przebywali Apostołowie, i cały dom został napełniony ogniem.

Ludzie zaczęli biec ku miejscu, z którego rozległ się ten dźwięk i przez okna zobaczyli jaśniejący ogień, który jednak nie spalał lecz rozświetlał rzeczy, i zobaczyli biały dym, jakby dym z kadzidła, a ogień rozdzielił się na języki, które spoczęły na każdym z nich. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4).

Tak wypełniło się proroctwo Joela: Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach.   I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne. Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny. Każdy jednak, który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony (Jl 3, 2-5). Zauważ: „I uczynię znaki na niebie”, ponieważ w tym czasie niebo nad Jerozolimą wydawało się krwawe, przypominając tym sposobem, że Duch Święty został zesłany na Apostołów i uczniów dzięki zasłudze Męki Chrystusa . I jaśniejący ogień pojawił się na ziemi. Mógł być widziany przez wszystkich, którzy byli w domu, w którym przebywali Apostołowie. I opary dymu jak dym kadzidła, etc.