Mój Boski Mistrzu, dokonałam wyboru!… Wolę cierpieć z Tobą aż do śmierci, niż cieszyć się choć przez chwilę z tymi, którzy Cię znieważają i opuszczają… Rozważyłam szeroką drogę… Oceniłam wartość nietrwałych bogactw tej ziemi… Zmierzyłam trwałość jej ulotnych przyjemności… Zbadałam jej próżne szczęścia i przemijającą chwałę. Widziałam te wspaniałe kwiaty, pod którymi rosną ciernie wyrzutów sumienia i rozczarowania z powodu cierpienia. Dzięki Twojemu Boskiemu światłu wszystko zrozumiałam!… I odwracając wargi od zatrutego kielicha, zawołałam z Mędrcem: Marność nad marnościami, wszystko na ziemi jest marnością, prócz miłości Boga i służenia Mu.

Podniosłam więc oczy i widziałam tylko Jezusa!
Jezus jedynie jako Cel
Jezus jedynie jako Mistrz
Jezus jedynie jako Wzór
Jezus jedynie jako Przewodnik
Jezus jedynie jako Radość
Jezus jedynie jako Bogactwo
Jezus jedynie jako Przyjaciel!

O tak, mój Jezu! Bądź odtąd tylko Ty moim wszystkim i moim Życiem; pójdę za Tobą wszędzie, gdzie Ty pójdziesz… Chodźmy, moja duszo, odwagi. Jeszcze jeden dzień za Jezusem i Maryją wstępującymi na Kalwarię… A potem, z Jezusem i Maryją, Szczęście, Radość, Wieczność! O dobry Krzyżu!… O drogocenne ciernie drogi, rany przez was zadane będą niedługo pełne chwały.

(Notatki z rekolekcji 1874 r. [fragm.], św. Bernadetta Soubirous)