Czymże jest bowiem Duch Święty, jak nie Bożym ogniem? To, co cielesny ogień robi z żelazem, to samo robi ten ogień z sercem zabrudzonym, zimnym i twardym. Pod wpływem tego ognia duch ludzki powoli traci wszelki brud, zimno i twardość. Po to bowiem jest dany człowiekowi i tchnięty na niego, aby ten – o ile to możliwe – upodabniał się do niego. Bowiem z z zapalenia Bożym ogniem cały staje się biały, a równocześnie płonie i staje się podatny na działanie miłości Bożej.

(De Trinitate VI, 14, Ryszard od św. Wiktora)