Często opowiadała mi o stanie duszy, która kocha swojego Stwórcę. Mówiła: „dusza ta w końcu nie zauważa już samej siebie i zapomina zarówno o sobie samej jak i o wszystkich stworzeniach”. Gdy poprosiłem o bliższe wyjaśnienie, powiedziała:  „Dusza, która rozumie swoją nicość i jest przekonana, że całe jej dobro pochodzi od jej Stwórcy, opuszcza siebie tak doskonale, i zanurza się całkowicie w Bogu, że cała jej aktywność jest skierowana ku Niemu i dokonuje się w Nim. Nie chce ona opuścić tego centrum, w którym odnalazła doskonałe szczęście i to zjednoczenie miłości, które co dzień w niej wzrasta, przekształca ją —  że tak powiem — w Boga, czyniąc ją niezdolną do poddawania się innym myślom, bądź innym pragnieniom, czy innym miłościom niż miłość Jego. Faktycznie, pamięć o wszystkich innych rzeczach opuszcza ją. To jest zgodna z prawem miłość siebie samego i stworzeń miłość, która nie może wprowadzać w błąd, ponieważ dusza z konieczności podąża za wolą Bożą i nie robi, ani nie pożąda niczego poza Bogiem”.

W tym zjednoczeniu duszy z Bogiem, Katarzyna odkryła jeszcze inną prawdę, której uczyła nieustannie tych, którymi kierowała: „Dusza zjednoczona z Bogiem — mówiła — kocha Go tak bardzo, jak bardzo nienawidzi zmysłowej części swojej istoty. Miłość Boga naturalnie wywołuje nienawiść grzechu i kiedy dusza odkrywa, że zarzewie grzechu znajduje się w jej zmysłach, i że w nich zapuszcza on swój korzeń, nie może nie nienawidzić swoich zmysłów, starając się usilnie nie tyle zniszczyć je, co zgładzić wady i nałogi które w nich tkwią; a nie może tego osiągnąć inaczej jak tylko ogromnym i nieustannym wysiłkiem. Korzeń występków mimo to pozostanie, gdyż, zgodnie ze słowami św. Jana, „jeśli mówimy, że nie mamy grzechu samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1J 1,8).

„O, odwieczna hojności Boga — wykrzyknęła Katarzyna — cóż uczyniłaś? Z błędów wytryska cnota, z obrazy przebaczenie i wśród pogardy kwitnie miłość. Więc, moje dzieci, starajcie się ze wszystkich sił zdobyć tę świętą nienawiść siebie; ona uczyni was pokornymi, da wam cierpliwość w przeciwnościach, umiarkowanie w powodzeniu, opanowanie w waszym postępowaniu i staniecie się mili Bogu i ludziom”. Dodała jeszcze —„Biada, biada duszy, która nie ma tej świętej nienawiści, bo kiedy ona nie istnieje, miłość własna musi przejąć władzę, a miłość własna jest przyczyną wszystkich grzechów, i korzeniem wszelkich wad”.

Ta sama doktryna zawiera się w słowach, które Apostoł usłyszał z Nieba, kiedy modlił się o wyzwolenie z pokusy. – „Moc w słabości się doskonali”. Dodał on: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa”.  Możemy więc podsumować, że doktryna Katarzyny miała za swój fundament trwałą skałę cnoty, którą jest Jezus Chrystus.

(Życie św. Katarzyny ze Sieny, bł. Rajmund z Kapui)