Brat Idzi wycofał się nie tylko z kręgu ludzi świeckich, ale także swoich współbraci i innych zakonników. Mówił także: „Łatwiej jest człowiekowi zbawić swoją duszę, gdy spotka się z kilkoma osobami, aniżeli gdy robi to z wieloma, znaczy to, że lepiej być samotnym, by móc oddawać się sprawom Boga i swojej duszy, ponieważ sam Bóg, który stworzył duszę, jest jej przyjacielem, a nie ktoś inny. O jakżeż wielki dar duchowy i wspaniałą łaskę otrzymał ten, któremu jest dane poznawać duszę. Sam Bóg ją zna i ten, komu on zechciał objawić”. Dlatego mówił o sobie samym: „Gdyby święty Piotr i święty Paweł zstąpili z nieba i mówili mi, abym zadośćuczynił wszystkim, którzy chcą ze mną rozmawiać, nie uwierzyłbym im”. Mawiał również: „Ten, kto bardziej troszczy się o swoją duszę, bardziej troszczy się także o dusze swoich przyjaciół”. I  jeszcze: „Człowiek może z powodu własnej winy utracić wiele pociech i nawiedzeń Pana, których już nigdy nie odzyska”.

Podawał również jako przykład tych, którzy grają w kości. Z powodu jednego punktu, który jest tak mały, człowiek może stracić tak wiele. Podobnie z powodu lekkiego grzechu, który człowiek popełni, jeśli nie potrafi się go ustrzec, ponosi wielką stratę na swojej duszy. Tak również mówił Św. Franciszek: „Zobacz, co zostało napisane; strzeż się, abyś przez śmiech nie utracił tego, co zyskałeś przez płacz” (…) Brat Idzi powiedział kilku braciom: „Trzeba strzec tajemnic objawionych przez Boga i skarbu z wielką obawą i ostrożnością”.