Moje biedne serce! Zadrżyj i pęknij, i zwilż się krwawymi łzami, bo oto mój Stworzyciel zalewa się za mnie krwawym potem i to nie lekkim, ale spływającym aż na ziemię. Biada nędznemu sercu, które nie mięknie zalane tak wielkim potem! Przyjrzyj się udręce tego najcichszego serca, którą przeżywało. gdy całe ciało zostało zupełnie zalane krwawym potem. Ciało bowiem nie zostałoby na zewnątrz zalane tak wielkim potem, gdyby wewnętrznie udręka bólu nie złamała serca. Skruszyło się serce moje wewnątrz mnie, mówi Prorok (Jr 23,9). Pękło więc serce wewnątrz, popękała na zewnątrz skóra “prawdziwego Salomona”, najukochańszego Jezusa, i spłynął za ziemię krwawy pot. Zaczerwieniła się róża miłości i męki Chrystusa, zbroczonego własną krwią. Oto, jak cały stał się rumiany (Pnp 5,10).

Nie jest pozbawione tajemniczego znaczenia i to wylanie krwi najlepszego Jezusa. Na całym ciele pocił się Ten, który przyszedł wziąć na siebie nasze choroby, pochodzące z naszego ciała i krwi, aby dla przywrócenia i zachowania zdrowia całego Ciała duchowego, czyli Kościoła, złożyć w ofierze krwawy pot wylany z każdej części ciała naszej Głowy – Jezusa. Jesteśmy więc uwolnieni przez Boga naszego zbawienia od wylania krwi (Ps 50,16), mianowicie przez najłaskawszego Jezusa przelewającego krew za nas. Krwawy pot oznaczał z pewnością i to, że na całe Ciało duchowe, czyli Kościół, została wylana krew Męczenników i dzięki niej Kościół stał się rumiany.

(Mistyczny Krzew Winny [fragm.], św. Bonawentura z Bagnoregio)