św. Jan Maria Vianney (źródło: http://www.flickr.com/photos/francisteresa)Pewien Król żalił się na łożu śmierci: – Oto muszę opuścić moje królestwo i udać się do kraju, gdzie nikogo nie znam!

Mówił tak dlatego, że za życia nigdy nie myślał o szczęściu niebieskim. Powinniśmy już teraz zjednywać sobie przyjaciół w niebie, żeby po śmierci móc się z nimi spotkać, a wtenczas jak ów król, nie będziemy się bali, że nikogo w niebie nie znamy.


(Zapiski z Ars. Notatki naocznego świadka kazań, homilii i rozmów św. Jana Marii Vianneya)