Życie tutaj męczy mnie, Mój Ojcze. Jest tak gorzką męką dla mnie życie na wygnaniu, że już dłużej nie mogę wytrzymać. Myśl, że w każdej chwili mogę stracić Pana Jezusa tak mnie zamartwia, że nie umiem tego wyjaśnić; tylko dusza, która szczerze kocha Pana Jezusa, będzie mogła to pojąć.

W tych tak dla mnie uroczystych dniach, ponieważ są Świętami Bożego Dziecięcia, często byłem systematycznie opanowywany wyjątkowo ogromną miłością Bożą do tego stopnia, że obumiera moje biedne serce. Przeniknięty zupełnie łaskawością Pana Jezusa wobec mnie, skierowałem zwykłą modlitwę do Niego, robiąc to z większą poufałością: „O, Jezu! Obym mógł kochać Cię! Obym mógł cierpieć tyle, ile chciałbym, aby Cię zadowolić i naprawić w jakiś sposób niewdzięczność ludzi wobec Ciebie”. A Pan Jezus pozwolił mi wyraźniej usłyszeć w mym sercu Jego głos: „Mój synu! Miłość poznaje się w bólu; odczujesz go jako ostry w swej duszy, a jeszcze ostrzejszy w swym ciele”.

(List do o. Augustyna, 29.12.1912 [fragm], św. Ojciec Pio)