Wydaj mi się, że w największej głębi duszy, w ciemności, gdy nic nie widać, Pan żąda czegoś: nic szczególnego, ale oddania siebie; lub raczej „pozwolić zagarnąć się całkowicie”.

Dusza moja odczuwa wielkie cierpienie, widząc siebie z jednej strony silnie przyciąganą lub pobudzaną, a z drugiej tak niezdolną żeby do tego dojść, tak oddaloną od Pana. Jednakowoż to cierpienie stanowi życie moje, i największym bólem byłoby gdyby ono ustało. Zawsze w ciemności wydaje mi się ( i tego nie pojmuję myślą, ale tak jakby mi to wpajał wewnętrznie) że Pan chce zjednoczenia tak ścisłego, tak prawdziwego, że to nie będę już żyła ja, tylko On będzie żył we mnie.

(List do o. Torres, 1931 [fragm.], św. Maravillas od Jezusa)