Droga pani, zawierzenie oddaje nas Bogu. Jeszcze jestem bardzo młoda, ale wydaje mi się, że kilka razy bardzo cierpiałam. Och wtedy, kiedy wszystko się gmatwało, kiedy teraźniejszość była bardzo bolesna, a przyszłość jawiła mi się jeszcze ciemniejsza, zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie.

Zbyt mocno patrzymy na siebie. Chcielibyśmy wszystko sami widzieć i zrozumieć, a nie mamy dosyć zaufania do Tego, który nas otacza swoją miłością. Nie trzeba zatrzymywać się przed Krzyżem i patrzeć na niego samego, lecz skupiając się na nim w światłach wiary, trzeba się znosić wyżej i myśleć, że jest on narzędziem, które jest posłuszne Miłości Bożej. Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Tę najlepszą cząstkę, która zdaje się być moim przywilejem w umiłowanej samotni Karmelu, Pan Bóg daje każdej duszy ochrzczonej. Droga pani. On ją pani daje wśród trosk i niepokojów macierzyńskich. Proszę wierzyć, że całą Jego wola jest, aby coraz bardziej wprowadzać panią w siebie. Niech pani Mu się odda ze wszystkimi zmartwieniami…

(List do Pani de Sourdon 1902 r. 157 [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)