A życie w rodzinie? O, jak smutny obraz przedstawia niejedna rodzina katolicka! Kłótnie, przekleństwa, złorzeczenia ohydne! Czy tak uczył Chrystus! A więc co? Czy jeśli ktoś będzie mi robił na złość, to nie mam się za to gniewać? Mam mu pozwolić czynić ze mną co mu się podoba? Trudno! Na to zgodzić się nie mogę; i ja także mam swoje prawa. Tak, zgoda. Ale zanim zaczniesz dochodzić swoich praw wspomnij sobie, że należysz do Chrystusa, a On swoim wyznawcom stawia poważne wymagania. Byle kogo nie uzna za swojego.

Czego żąda? Posłuchaj: -„Słyszeliście, że powiedziano: oko za oko, ząb za ząb; a ja wam powiadam: jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw drugi”. To znaczy: za krzywdę nie odpłacaj krzywdą, ale łagodnością, cichością, przebaczeniem, choćby cię to kosztowało, choćbyś musiał walczyć ze sobą. Walcz, bo walki wymagam od ciebie. Tak mówi Chrystus. A ty co mówisz za doznaną krzywdę? Bodaj żeś nogi połamał! Bodaj cię pioruny potrzaskały, bodaj żeś zmarniał, bodaj żeś skonał! Tak poprawia katolicka matka swoją córkę, ojciec syna. Takie napomnienie daje mąż żonie, a żona mężowi. Piekło w rodzinach waszych, piekło całymi dniami…

Bracia! wstyd mi mówić podobne historie tu w świątyni. Ale mówić muszę, bo wam nie wstyd tak mówić każdego nawet dnia w świątyniach domów waszych. Nie Bóg ze swą łagodnością i cichością u was panuje, ale diabeł ze swą mściwością, złośliwością. Gdy krzywdę cierpisz, gdy złość tobą miota nie wzywasz Boga na pomoc, nie polecasz krzywdziciela Bogu. Do diabła się uciekasz, jego prosisz o pomoc: „Bodaj cię raz diabli wzięli!”. I diabeł posłuszny bierze i ciebie i jego w opiekę. I on to nie Bóg ale on, piekielny przyjaciel w domach waszych panuje.

A te klątwy, złorzeczenia, nie są wcale drobnostką. Z nich biorą początek nienawiści nie miesiąc tylko, ale lata całe trwające. A nienawiść to prosta droga do piekła…

(Kazanie na uroczystość św. Szczepana, 26.12.1942 [fragm.], sł. Boży o. Bernard Kryszkiewicz)