Cierpienia fizyczne srogo przywaliły mnie, ale i boleść z obrazy Pana Boga odpowiednio. A moje kochane udręczenia! – bo mi je tak Pan Jezus kazał nazywać. O, jakże się bardzo wzmogły! Nic nie wiedziałam, gdzie się znajduję, bo tak bardzo byłam ogarnięta miłością i tym, co Pan Bóg od ludzi cierpi. Tak mile Pan Jezus mówił do mojej biednej duszy: „Pozostań tu, pozostań tu moja maleńka! Ja już tak długo czekałem na ciebie. Powiedz i powierz się Sercu Mojemu. Ja je zapalę, Ja je oczyszczę, Ja je udoskonalę, Ja napełnię ogniem i żarem, zniszczę to, co Mnie w nim się może nie podobać. Pozostań tu u stóp mojego Boskiego Serca [w Najświętszym Sakramencie] jak najdłużej!”.

Ach mój Boże! A ja pójść musiałam. I tylko tak myślałam, że wśród nędzy mojej i niedołęstwa ja pragnę stać się zupełną ofiarą dla Boga mojego. A w tej chwili to czułam w duszy taki wstręt do wszystkiego co jest na świecie. Jedna jedyna miłość mię tylko zajmuje i zapala. I zaczęłam z głębi serca wołać do Niego.

Wołanie duszy mojej: „O Jezu, nieskończenie dobry, niepojęcie święty, nieskończenie święty, miłosierny i litościwy! O Jezu Jezu! Ty wiesz jak najlepiej, jak ja Ciebie pragnę miłować. Ach proszę Cię i błagam wzmocnij tak słabą moją wolę i siły, hartu naucz mnie! Ty możesz, bo Ty nie jesteś Ten co mówi, ale uczynić nie może… O Jezu, Ty tylko jeden, jako wszechmogący wiesz, jak ja bardzo pragnę cierpieć dla Ciebie… I dlatego Cię tak pokornie proszę – wspomóż moje siły łaską Swoją!”.

I tak też dla wielu duchownych prosiłam, a także i dla innych o wiele i bardzo wiele łask Bożych. „O, tak, daj mi Panie, tę łaskę, abym ja była jak Ty, taką ofiarą między niebem a ziemią, takim przebłaganiem za grzechy całego świata. Tak pragnę bardzo, a jeśli tak zaraz nie będzie, to obym się tym nie zniechęcała na duchu, ani nie upadała”.

Tylko to mię martwi, że będąc taką miłością uniesiona, zdawało mi się, że do każdego będę tak życzliwie przemawiać. I po tej modlitwie czułam jak się spotęgowały moje cierpienia bardzo…

(Dziennik, bł. Aniela Salawa)