Pan Jezus mówił:  – „Dlaczego w potrzebach doczesnych, przyciśnięta jakimś krzyżem szukasz najpierw w zakłopoceniu pomocy u ludzi. A ludzie jak zwykle, albo zimnym milczeniem pominą tę sprawę, albo rozgoryczą jeszcze gorzej swoją nieodpowiednią radą. A nawet ludzie dobrej woli często w takim razie okażą zimną, milczącą bezradność”…

– „Czyż nie tak było?” — tak mówił Pan Jezus — i dalej tak: „Lepiej byś w sprawach takich zaraz przyszła do mnie i żebyś się bardzo skupiła i upokorzyła i mnie tę sprawę najpierw poleciła, którym jest dla ciebie najbliższym i najlepszym Ojcem i przyjacielem najtroskliwszym i obecnym podczas twojego zakłopotania. Boli to Serce Moje i bardzo rani, że tak nie najpierw do mnie przychodzisz. I spokój duszy tracisz, i gryziesz się i rozpraszasz w modlitwie… A to dlaczego tak jest? Powiedz mi szczerze! W czym cię tak oszukałem, że mi tak nie ufasz?”.

(Dziennik, 4. niedziela października 1921 r. [fragm.], bł. Aniela Salawa)