Wiesz, że nie ma połowiczności, że chodzi o zbawienie lub o zgubę na całą wieczność. Jedno i drugie zależy od nas. Możemy albo wybrać Boga, kochać Go wiecznie w niebie ze świętymi, poskramiając własną naturę przez umartwienie i krzyżowanie się, jak oni to czynili, albo wolno nam wyrzec się ich szczęścia, dając naturze wszystko, czego sobie życzy.

Dlaczego tyle racji i dyskusji, aby przestrzegać postanowień, tak pożytecznych dla twej doskonałości, bez spełnienia których nie uczynisz wielkich postępów? Ale to właśnie dlatego, jak mówisz – że zniewalają i krępują naturę. Z tej właśnie racji trzeba je spełniać jak najwierniej, ponieważ natura i łaska nie mogą istnieć razem w tym samym sercu – zawsze jedna powinna ustępować drugiej.

I po co, Droga Siostro, czynić  postanowienia, będąc na „pustyni” jeśli potem, gdy trzeba, nie chcemy ich spełnić? a cóż to znaczy? jeśli nie pisanie wyroku naszego potępienia, który pokazany nam będzie w dniu sądu wraz ze słowami: „Oto, co obicała, a oto, co uczyniła”. Ale dość mówienia o tym, ponieważ podsumowując nie sądzę, żebyś miała czynić inne postanowienia, lecz dotychczasowe zachować nienaruszone, chociaż natura sprawia sprzeciw.

(List do Siostry de Thélis, 11.10.1687 r. [fragm.], św. Małgorzata Maria Alacoque]