Może ci się wydaje, że góra doskonałości chrześcijańskiej jest zbyt wysoka. O Boże – mówisz sobie – jak zdołam wejść na nią? Odwagi, Filoteo! Kiedy młode pszczółki zaczynają przybierać postać pszczół, nie umieją jeszcze latać po kwiatach ani górach, ani po sąsiednich pagórkach dla zbierania miodu, lecz karmią się miodem, który im matki przygotowały. Te małe pszczółki powoli dostają skrzydeł i tak się wzmacniają, że potem oblatują całą okolicę dla zbierania miodu. To prawda, że jesteśmy dopiero małymi pszczółkami w pobożności i nie możymy jeszcze dosięgnąć szczytu doskonałości chrześcijańskiej, do której zmierzamy, ale gdy zaczniemy nabierać kształtów przez dobre zamiary i postanowienia wiary, wtedy i nam zaczną wyrastać skrzydła. Powinniśmy więc mieć nadzieję, że i my staniemy się pszczołami duchowymi i będziemy mogli swój lot rozwinąć. Tymczasem żywmy się miodem tylu nauk, jakie nam pozostawili dawni pobożni Ojcowie, i prośmy Boga, by nam dał skrzydła jak gołębicy, abyśmy mogli latać nie tylko w czasie życia obecnego, lecz także spocząć w wieczności przyszłego życia.

(Filotea. Wprowadzenie do życia pobożnego, cz.IV, rozdz. 2 [fragm.], św. Franciszek Salezy)