Tym, co mi się ukazało, były trzy odrębne Osoby, a każda z nich ma swoją własną postać i swoją własną mowę. Potem jeszcze, dla większego dostrzeżenia tej odrębności Osób, przyszło mi na myśl, jak tylko jedna Osoba Syna przyjęła ciało ludzkie. Osoby te miłują się wzajemnie, wzajemnie się jedna drugiej udzielają i wzajemnie znają siebie. Lecz jeśli każda jest odrębna, w takim razie jak możemy mówić i wierzyć, że wszystkie trzy są jedną istotą, co przecież jest prawdą wzniosłą i wielką, za którą gotowa jestem tysiąc razy ponieść śmierć? Takim sposobem, że we wszystkich trzech Osobach jest jedna wola, jedna wszechmoc i jedna, najwyższa władza. Tak, że żadna z nich nic nie może uczynić bez drugiej i jeden jest Stwórca wszystkich istot na świecie.

Czy mógłby Syn stworzyć jedną mrówkę bez Ojca? Nie, bo jedna jest moc Ich obu i tak samo i Ducha Świętego, tak, że jeden jedyny jest Bóg, cały Wszechmogący i wszystkie trzy Osoby są jednym Majestatem. Czy mógłby ktoś miłować Ojca, nie miłując zarazem Syna i Ducha Świętego? Nie, bo kto miły jest jednej z trzech Osób, jest miły wszystkim trzem i podobnie, kto obraża jedną, obraża wszystkie trzy. Czy może Ojciec być bez Syna i bez Ducha Świętego? Nie, bo jedna jest istota Boża, i gdzie jest jedna Osoba, tam są wszystkie trzy i nie mogą być rozdzielone.

Jakim więc sposobem widzimy jednak trzy Osoby odrębne i jakim sposobem ciało ludzkie przyjął tylko Syn, a nie Ojciec ani Duch Święty? Tego już nie rozumiem, niech to tłumaczą teologowie. To tylko wiem, że w tym dziele tak cudownym działali wszyscy Trzej i dalej się w to nie zagłębiam. Na samym początku myśl moja na tym się zatrzymuje, że wiem, iż jest to Bóg wszechmogący i że tak chciał, a więc i miał moc by tak uczynić, jak chciał i im bardziej to rozumiem, tym mocniej w to wierzę i tym głębsze dla Niego mam cześć i nabożeństwo. Niech będzie błogosławiony na wieki! Amen.

(Sprawozdanie duchowe, 22.09.1572 r. [fragm.], św. Teresa od Jezusa)