Jakże potężna jest zatem Modlitwa! rzekłbyś: królowa, mająca w każdej chwili dostęp do króla i mogąca otrzymać wszystko, o co poprosi (por. Est 5). Aby zostać wysłuchanym, nie trzeba wcale szukać w książkach pięknych formuł na daną okoliczność; gdyby tak było…. to cóż, jestem godna pożałowania!… Poza Boskim Oficjum, którego nie jestem godna odmawiać, nie mam siły, by szukać pięknych modlitw po książkach, jest ich tyle, że boli głowa!.. przy tym jedna piękniejsza od drugiej…….. Nie jestem zaś w stanie odmawiać ich wszystkich. A nie wiedząc, którą wybrać, postępuję jak dzieci, nie umiejące jeszcze czytać: mówię do Dobrego Boga po prostu o tym, o czym chcę Mu powiedzieć, bez pięknych słów, a On mnie zawsze rozumie…..

Dla mnie modlitwa to poryw serca, to proste spojrzenie ku Niebu, to okrzyk wdzięczności i miłości, tak w doświadczeniu jak i w radości, słowem: to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co powiększa mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem.

Nie chciałabym jednak, Matko umiłowana, byś mniemała, że bez skupienia odmawiam wspólne modlitwy, czy to w chórze, czy w ermitażu. Przeciwnie, kocham je bardzo, gdyż Jezus obiecał, że będzie pośród tych, którzy gromadzą się w Jego imię (por. Mt 10,20). Czuję wtedy, że żarliwość mych sióstr uzupełnia to, czego brakuje mnie.

(Rękopis C [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza)