Gdy ktoś zapytał Katarzynę o jej modlitwę, odpowiedziała:

„O! to nie trudno. Jak idę do kaplicy, staję przed Bogiem i mówię Mu: «Panie, oto jestem, daj mi co zechcesz». Jeżeli coś mi da, cieszę się i dziękuję Mu. Jeżeli nic mi nie daje dziękuję Mu także, bo na nic nie zasługuję. A potem mówię Mu wszystko, co mi na myśl przychodzi: opowiadam Mu moje smutki i moje radości i… słucham. Jeśli Go słuchasz, On będzie do ciebie mówił, gdyż do dobrego Boga potrzeba mówić, ale też słuchać Go. On zawsze będzie do ciebie mówił, kiedy będziesz przychodzić do Niego z prostotą i szczerością”.