Św. kard. John Henry NewmanWreszcie chciałbym jeszcze wspomnieć beatyfikację kard. Johna Henry’ego Newmana. Dlaczego został beatyfikowany? Co ma nam do powiedzenia? Na te pytania można dać wiele odpowiedzi, które zostały sformułowane przy okazji beatyfikacji. Chciałbym podkreślić tylko dwa aspekty, które łączą się ze sobą i w ostatecznym rezultacie wyrażają to samo.

Trzy nawrócenia Newmana powinny być dla nas nauką, ponieważ stanowią kroki na drodze duchowej, która dotyczy nas wszystkich. Chciałbym tu uwypuklić tylko pierwsze nawrócenie: nawrócenie na wiarę w Boga żywego. Do tego momentu Newman myślał tak, jak na ogół myśleli ludzie jego epoki i jak myślą na ogół również dzisiejsi przeciętni ludzie, którzy nie negują po prostu istnienia Boga, ale uważają je za coś niepewnego, coś, co nie odgrywa istotnej roli w ich życiu. Podobnie jak ludziom jego i naszych czasów, naprawdę realne wydawało mu się to, co empiryczne, co materialnie uchwytne. Taką «rzeczywistością» kierują się ludzie. «Rzeczywiste» jest to, co uchwytne, rzeczy, które można policzyć i wziąć do ręki.

Nawracając się, Newman uznaje, że jest dokładnie na odwrót: że Bóg i dusza, bycie sobą na poziomie duchowym stanowią to, co naprawdę jest dla człowieka rzeczywiste, to co się liczy. Są to rzeczy o wiele bardziej rzeczywiste niż namacalne przedmioty. To nawrócenie jest jak przewrót kopernikański. To, co dotychczas wydawało się nierzeczywiste i drugorzędne, staje się naprawdę decydujące. Tam gdzie dochodzi do takiego nawrócenia, nie zmienia się po prostu teoria, zmienia się podstawowa forma życia. My wszyscy wciąż na nowo potrzebujemy takiego nawrócenia: wtedy jesteśmy na właściwej drodze.

Siłą powodującą Newmanem na drodze nawrócenia było sumienie. Ale co przez to należy rozumieć? We współczesnej myśli słowo «sumienie» oznacza, że w przedmiocie moralności i religii ostateczną instancją decyzji jest wymiar subiektywny, jednostka. Świat zostaje podzielony na sfery obiektywności i subiektywności. Do sfery obiektywnej należą rzeczy, które można wyliczyć i sprawdzić doświadczalnie. Religia i moralność są poza zasięgiem tych metod i dlatego uważane są one za sferę subiektywną. W ostatecznym rozrachunku nie istniałyby tutaj obiektywne kryteria. Dlatego ostateczną instancją, która może tu decydować, miałby być tylko podmiot, a słowo «sumienie» to właśnie wyraża: w tej sferze może decydować tylko jednostka, pojedynczy człowiek ze swoimi intuicjami i doświadczeniami.

Sumienie, według koncepcji Newmana, jest czymś diametralnie różnym. Dla niego «sumienie» oznacza zdolność człowieka do prawdy: zdolność rozpoznania właśnie w decydujących sferach swojego życia — religii i moralności — prawdy, jedynej prawdy. Sumienie, zdolność człowieka do rozpoznania prawdy, jednocześnie nakłada na niego obowiązek dążenia do prawdy, szukania jej i poddania się jej tam, gdzie ją spotyka. Sumienie jest zdolnością do prawdy i posłuszeństwem wobec prawdy, która odsłania się przed człowiekiem szukającym jej otwartym sercem.

Droga nawróceń Newmana to droga sumienia; nie jest ona drogą afirmacji subiektywności, ale wprost przeciwnie, posłuszeństwa wobec prawdy, która przed nim stopniowo się odsłaniała. Jego trzecie nawrócenie, na katolicyzm, wymagało od niego porzucenia niemal wszystkiego, co lubił i cenił: swoich majętności i swojej profesji, stopnia akademickiego, więzi rodzinnych i wielu przyjaciół. Wyrzeczenie, jakiego posłuszeństwo wobec prawdy, jego sumienie od niego wymagało, było jeszcze większe.

Newman był zawsze świadomy, że ma do spełnienia misję w Anglii. Jednakże w teologii katolickiej tamtych czasów z trudem jego głos mógł być usłyszany. Zbyt mocno różnił się od dominującej formy myśli teologicznej, a także pobożności. W styczniu 1863 r. napisał te poruszające słowa w swoim dzienniku: «Kiedy byłem protestantem, wydawała mi się nędzna moja religia, ale nie moje życie. A teraz, kiedy jestem katolikiem, nędzne jest moje życie, ale nie moja religia». Nie nadeszła jeszcze wówczas godzina, w której miał się stać wpływową postacią. W pokorze i mroku posłuszeństwa musiał czekać, aż jego przesłanie będzie podjęte i zrozumiane.

Na poparcie twierdzenia, że koncepcja sumienia Newmana jest tożsama ze współczesnym subiektywnym rozumieniem sumienia, często przytacza się jego słowa, zgodnie z którymi — w przypadku, gdyby miał on wznieść toast — wzniósłby go najpierw na cześć sumienia, a potem papieża. Ale w tym stwierdzeniu «sumienie» nie oznacza ostatecznie wiążącej mocy subiektywnej intuicji. Jest wyrazem przystępności i wiążącej siły prawdy: na tym zasadza się jego prymat. Papieżowi można dedykować drugi toast, ponieważ to jego zadaniem jest domaganie się posłuszeństwa prawdzie.

(Benedykt XVI, Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 20 XII 2010 r. [fragm.])