Pociechą może będzie Ojcu myśl, że Bóg zsyła cierpienia na tych, których kocha. Nie jest to dobry znak, kiedy wszystko układa się zbyt pomyślnie. Nie czas obecnie na wytchnienie, ale czas na cierpienia. Czas na odpoczynek przyjdzie później, kiedy Panu spodoba się w Jego miłosierdziu powołać nas do siebie. Obecnie budujemy dom, w którym zamieszkamy nie na przeciąg trzydziestu lub czterdziestu czy stu lat, ale na całą wieczność, jak długo Bóg panuje, na zawsze . W takim, jakim go teraz zbudujemy, będziemy przebywali na wieki. Od nas tylko zależy, czy będziemy na zawsze szczęśliwi, czy na zawsze nieszczęśliwi. A więc: odwagi, Ojcze najdroższy! Jesteśmy pielgrzymami! Toteż zamiast błąkać się po bezdrożach tego zwodniczego świata, powinniśmy wpatrywać się w kierunek wiodący do naszej prawdziwej ojczyzny. Niechże Ojciec spojrzy na Jezusa i Maryję, aby się przekonać, czy nasze dolegliwości dadzą się porównać z Ich cierpieniami. Toteż proszę, aby Ojciec swoje cierpienia znosił dla Nich mężnym sercem, bo tylko Oni potrafią je wynagrodzić. Oni, którzy cierpieli za nas, będąc Królem i Królową nieba.

(Gabriel do Matki Bożej Bolesnej,List XXVIII)