— Wie Anielcia co?
— Cóż takiego?
— Bardzo bym chciała tak się modlić i z takim skupieniem jak Anielcia.
— Wiesz Julciu co, że modlitwa jest bardzo miła Panu Bogu i bardzo Mu się podoba, jeżeli się tak modlimy po prostu, o tak, jak sobie obydwie rozmawiamy każda o swoich potrzebach czy to co do ciała, czy to co do duszy. Jakie mam potrzeby to tak do Pana Jezusa się odnoszę z największym uszanowaniem i skupieniem. Jak jeszcze chodziłam sama i bywałam na Mszy św. i do Komunii św. to ja najlepiej lubiłam gdzieś się tak schować do kącika żeby mię nikt nie widział, to żebyś wiedziała jak się serdecznie modliłam i gorąco; a jakże miło Pan Jezus przemawiał do duszy mojej i jakie były proste nasze rozmowy. Nie z książki ani nie z koronki ale sam na sam z Panem Jezusem.
Julciu radzę ci ażebyś nigdy nie modliła się na samym przodzie. Zawsze lepiej być ostatnią. Po co się ludziom pokazywać. Nieraz ci się przypatrywałam z daleka i zazdrościłam ci, że się tak możesz modlić spokojnie i nic sobie z tego nie robisz, ja tego nie mogłam i nie potrafiłam się tak modlić na oczach ludzkich.

To od tego czasu pragnęłam zawsze się chować i wtedy dopiero czułam się zadowolona na modlitwie. Przedtem nigdy o tym nie myślałam.

(Wspomnienie o Anieli Salawie napisane w m-cach czerwiec – wrzesień 1931 r. [fragm.], Julia Janczak)