Och, Rafaelino, jakie pocieszenie, gdy się wie, że jest się zawsze pod opieką niebiańskiego ducha, który nas nie opuszcza (jakie godne podziwu) nawet, gdy napawamy Pana Boga wstrętem! Jakaż miła jest ta doniosła prawda dla wierzącego! Kogo więc lęka się pobożna dusza, która stara się kochać Jezusa,  mając zawsze tuż obok tak wspaniałego wojownika? Och, czy on nie był jednym z tych, którzy razem ze św. Michałem Archaniołem bronili czci Pana Boga, walcząc z szatanem i wszystkimi pozostałymi zbuntowanymi duchami i ostatecznie doprowadzili ich do wiecznego potępienia i strącenia ich do piekła?

No cóż, wiedz, że on jest nadal silny wobec szatana i jego wysłanników; jego miłość ani nie osłabła, ani on też nigdy nas nie zawiedzie i zawsze będzie nas bronić. Rozwijaj ten piękny nawyk ciągłego myślenia o nim, ten obok nas jest niebiańskim duchem, który od kołyski aż po grób nie opuszcza nas ani na chwilę, prowadzi nas, broni nas jak przyjaciel, jak brat, jest zawsze dla nas pocieszeniem, a szczególnie w naszych najsmutniejszych chwilach.

Wiedz, Rafaelino, że ten dobry Anioł modli się za Ciebie, ofiarowuje wszystkie dobre uczynki, które spełniasz, Twoje święte i czyste pragnienia. W godzinach, kiedy wydaje Ci się, że jesteś sama i opuszczona, nie narzekaj na brak przyjacielskiej duszy, której możesz się wyżalić i której możesz powierzyć swoje smutki. Na miłość Boską, nie zapominaj o tym Niewidzialnym Towarzyszu, zawsze obecnym, by Cię wysłuchać, zawsze gotowym Cię pocieszyć.

Och, cudowna poufałość, och błogosławiony towarzysz! Och, gdyby wszyscy ludzie mogli zrozumieć ten wielki dar, który Pan Bóg w swej nadmiernej miłości dla człowieka nam przeznaczył, ten dar Niebiańskiego Ducha. Pamiętaj często o jego obecności, musisz utkwić oczy swej duszy w nim, dziękuj mu, módl się do niego, on jest tak szlachetny, tak uczuciowy. Szanuj go, bądź w stałej bojaźni obrażenia czystości jego spojrzenia.

Co to będzie, och, Moja Miła Rafaelino za pocieszenie, kiedy w chwili śmierci, Twoja dusza zobaczy tak dobrego Anioła, który towarzyszył Ci przez życie i był tak hojny w swej matczynej trosce. Och, niech ta przyjemna myśl, skłoni Cię do coraz większego wzrastania w umiłowaniu Krzyża Jezusa; tego chce również Twój dobry Anioł. Oby pragnienie, by ujrzeć tego nieodłącznego towarzysza, wzbudziło w Tobie tę miłość, która usposobi Cię do szybkiego opuszczenia tego ciała.

Och, cóż to za święta i zbawienna myśl, chcieć ujrzeć tego naszego dobrego Anioła. To jest ta myśl, która powinna zmusić nas, abyśmy chcieli opuścić to ciemne więzienie, w którym jesteśmy uwiązani. Och, Rafaelino, dokąd ulatują moje myśli…? Traktuj tego kochanego Aniołka, nie mówię, jako przyjaciela, lecz jako członka rodziny. A mówiąc prawdę, ten Aniołek nie wydaje się ani troszkę być urażony tym moim traktowaniem go. Jaki on jest kochany, a jaki dobry.

(św. Ojciec Pio, [fragm.] List z dn. 20.04.1915r. do Rafaeliny Cerase)