Cała wiara wasza oparta jest na posłuszeństwie i przez posłuszeństwo okazujecie, że jesteście wierni. Dla wszystkich bez wyjątku Prawda moja ustanowiła przykazania prawa. Najważniejszym z nich jest: kochać Mnie nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego. Ten przepis jest tak ściśle związany z wszystkimi innymi, że nie można przestrzegać jednego, nie przestrzegając wszystkich innych, ani zaniedbywać jednego bez uchybienia wszystkim(por. Mt 22, 37-40). Kto przestrzega pierwszego, przestrzega wszystkich. Jest wierny Mi i bliźniemu, kocha Mnie i trwa w miłości do mego stworzenia. Tym samym jest posłuszny, poddaje się przykazaniom prawa i stworzeniom dla Mnie, znosząc z pokorą i cierpliwością wszystkie cierpienia i obelgi ze strony bliźniego.

Posłuszeństwo to jest tak wzniosłe, że przez nie otrzymujecie łaskę, jak przez nieposłuszeństwo ściągacie na siebie śmierć (por. Rz 5,19). Lecz nie dość, aby mieszkało tylko w mym Słowie, wy też musicie go przestrzegać. Rzekłem ci już, że jest ono kluczem, który otworzył niebo, i klucz ten, Syn mój, powierzył rękom namiestnika swego. Namiestnik ten wkłada go w ręce każdego z was, gdy przyjmując chrzest, przyrzekacie wyrzec się diabła, świata, jego wspaniałości i rozkoszy. Przez tę obietnicę uległości każdy otrzymuje klucz posłuszeństwa, każdy posiada go na własny użytek, jest to jeden i ten sam klucz Słowa. Jeśli człowiek w świetle wiary, ręką miłości, nie otworzy tym kluczem bramy nieba, nie wstąpi doń nigdy, choć Słowo moje otworzyło już tę bramę. Stworzyłem was bez was, lecz nie zbawię was bez was.

Winniście nosić w ręce ten klucz; winniście kroczyć, nie siedzieć. Naprzód, drogą wskazaną przez mą Prawdę! Nuże, porzućcie rzeczy skończone, do których lgniecie sercem, jak czynią głupcy, którzy naśladują starego człowieka, pierwszego swego rodzica, i rzucają w błoto nieczystości klucz posłuszeństwa, spaczywszy go rdzą miłości własnej. Przyszło Słowo, mój Syn Jednorodzony, który wziął w rękę ten klucz posłuszeństwa, oczyścił go w ogniu Boskiej miłości, wydobył go z błota, by obmyć swą krwią, wyprostował go mieczem sprawiedliwości, gdy na kowadle swego ciała naprawiał nieprawości wasze. Wykuł go tak doskonale, że choćby człowiek uszkodził swój klucz własnowolnie, może naprawić go sam swą wolną wolą, z pomocą mej łaski, posługując się tymi samymi narzędziami.

O człowiecze, ślepcze nad ślepcami! Zepsuwszy ten klucz, nie zatroszczysz się nawet, aby go naprawić! Czy myślisz, że nieposłuszeństwo, które zamknęło niebo, otworzy ci je? Czy sądzisz, że pycha, która zeń została strącona, znajdzie doń dostęp? Czy mniemasz, że w podartej i brudnej szacie wpuszczą cię na gody weselne? Czy wierzysz, że siedząc związany pętami grzechu śmiertelnego, zdołasz tam dojść i bez klucza otworzyć bramę? Nie wyobrażaj sobie tego, bo zawiedziesz się. Musisz zerwać więzy, musisz dźwignąć się z grzechu śmiertelnego przez świętą spowiedź połączoną ze skruchą serca, z zadośćuczynieniem i obietnicą niegrzeszenia więcej. Zrzucisz wtedy brudne i szpetne odzienie, przywdziejesz  szatę godową i pospieszysz w świetle wiary, z kluczem posłuszeństwa w ręku, otworzyć bramę. Przywiąż, przywiąż do tego klucza sznur samozaparcia, pogardy dla siebie i dla świata; przytrocz ten klucz do woli mojej, twego Stwórcy, z tej woli uczyń sobie pas i opasz się nim, abyś nie zgubił klucza (por. Iz 11,5).

Wiedz, córko moja, że wielu wzięło ten klucz posłuszeństwa, ujrzawszy w świetle wiary, iż bez niego nie mogą uniknąć potępienia wiecznego. Trzymają go jednak w ręce, bez pasa i bez sznura, na który ma być nawleczony. To znaczy, że nie oblekli się doskonale w chęć podobania się Mnie: podobają się jeszcze  sobie samym; nie postarali się o sznur samozaparcia, nie chcąc by uważano ich za nic, przywiązują zbytnią wagę do pochwał ludzkich. Ci bliscy są postradania klucza, ledwo dotknie ich jakieś cierpienie lub udręczenie duchowe czy cielesne; często, gdy rozluźni się ręka świętego pragnienia, tracą go. Właściwie nie tracą go, lecz gubią, bo jeśli chcą, mogą go odnaleźć, póki żyją, lecz jeśli nie chcą, nie odnajdują go nigdy. Co wykazuje im, że go zgubili? Niecierpliwość, bo cierpliwość i posłuszeństwo są nierozdzielne. Kto nie jest cierpliwy, dowodzi tym samym, że posłuszeństwo nie mieszka w jego duszy.