Drogi, umiłowany Ojcze,

w kopercie od Ciebie otrzymałam list od czcigodnego proboszcza z Saint Palais. Ponieważ nie potrafię pisać sama, wyjdzie na to samo, gdy odpowiem mu przez Ciebie. Możesz powiedzieć temu wspaniałemu księdzu, którego bardzo kocham w Bogu, że modlę się za niego i polecam się jego modlitwom. Modlę się również za jego dzieła.

Tak, jak już mówiłam ojcu Bordacharowi, uważam, że wszystko, o czym mi mówił, jest diabelskie, że jest to próba podszycia się pod Matkę Bożą z Lourdes. Od początku miałam takie przeczucie. Diabeł może robić wiele rzeczy, które wydają się cudowne. A wiara osób, które przychodzą prosić Najświętszą Pannę o łaski, może spowodować, że zostaną wysłuchane, gdyż Bóg i Najświętsza Panna słyszą je i tam, i wszędzie.

Nie mam światła, a to, co mówię, jest moją myślą. Nasza Matka Kościół Święty, który jest samą mądrością, wypowie się na ten temat. W tej sprawie Duch Święty jest z Kościołem, a nie ze mną. To nie na mnie należy się zdawać w tej sprawie, ale na Kościół. Jeśli słyszałabym głos i Boga, i Kościoła, to wolałabym słowo Kościoła od słowa Boga. Oto moja doktryna, drogi Ojcze. Żegnaj drogi, ukochany Ojcze, módl się za mnie i pobłogosław mi.

s. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego,
zakonnica karmelitanka niegodna

(List do o. Estrate’a, 26.08.1877 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)