W każdym stanie, na każdym stopniu i jednakowym jest grzechem czy to dopuszczać się rzeczy zakazanych, czy nie czynić nakazanych. A niech cię nie zwodzi błąd tych, którzy według swego zdania wybierają takie przykazania, których przestrzegają najwięcej, oraz takie, które lekceważą jako mało ważne i obojętne i nie lękają się, że według Bożego orzeczenia mogą upaść pomału przez pogardzę dla rzeczy małych.

Otóż jest zasadą stoików usuwać różnicę między grzechami, uważać wszystkie występki za równe i nie robić różnicy między zbrodnią a błędem. My natomiast, chociaż wierzymy, że są wielkie różnice między grzechami, ponieważ o tym także czytamy, to jednak mówimy, że wielce pożyteczną jest rzeczą dla naszego bezpieczeństwa obawiać się nawet tych najmniejszych na równi z największymi. O tyle łatwiej bowiem wstrzymujemy się od każdego wykroczenia, o ile bardziej się lękamy. Nieprędko posuwa się do rzeczy wielkich ten, kto się wzdryga przed małymi. A nie wiem zaiste, czy możemy nazwać lekkim grzechem to, co się popełnia na wzgardę Boga. I najroztropniejszy jest ten, kto nie tyle zważa na to, co jest nakazane, ile na tego, który nakazał, i nie myśli o wielkości rozkazu, lecz o godności tego, który rozkazuje.

(List do Celancji 3-4, św. Hieronim)