Nie powinniśmy spoglądać na przykład tłumu, który nie przestrzega karności obyczajów i nie trzyma się żadnej reguły, a bardziej niż kierować się rozumem, pozwala unosić się prądowi. I nie należy nam naśladować tych, którzy pod imieniem chrześcijańskim wiodą pogańskie życie i co innego głoszą wyznaniem, a co innego postępowaniem, jak mówi Apostoł: Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą (Tt 1,16). Chrześcijanin powinien się różnić od poganina nie tylko wiarą, ale życiem, i za pomocą odmiennych uczynków wykazywać odmienność religii. Apostoł mówi: Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? (2 Kor 6,14-16).

Niechaj więc między nami a nimi będzie jak największy rozdział. Niechaj błąd wyraźnie będzie oddzielony od prawdy. Niechaj ubiegają się o rzeczy ziemskie (por. Flp 3,19) ci, którzy nie mają obietnic niebieskich; niech oddają się całkowicie temu krótkiemu życiu ci, którzy nie znają rzeczy wiecznych; niech nie lękają się grzeszyć, skoro przypuszczają, że nie ma kary za grzechy, niech służą występkom, skoro nie spodziewają się przyszłych nagród za cnoty. My zaś, którzy na podstawie najczystszej wiary wyznajemy, że każdy człowiek musi stanąć przed trybunałem Chrystusowym, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre (2 Kor 5,10), powinniśmy trzymać się z dala od grzechów. Bo ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami (Ga 5,24). Niechaj nie idą za błądzącą rzeszą ci, którzy wyznają, że są uczniami Prawdy.

Oto Zbawiciel w Ewangelii ukazuje dwie drogi postępowania i dwie odmienne ścieżki życia: Szeroka jest – mówi – brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą i dalej: Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują (Mt 7,13-14). Patrz jak wielki jest między tymi drogami rozdział i jak wielka różnica. Tamta dąży do życia, ta – do śmierci; tamtą wielu chodzi i wydeptuje ją, tę – zaledwie garstka znajduje; tamta bowiem przez grzechy wchodzące w nałóg staje się bardziej pochyła i spadzista i jakby kwiatami rozkoszy nęci i zabiera ze sobą chodzące po niej tłumy, ta zaś – ponieważ ścieżka cnót jest mało uczęszczana – wydaje się smutna i odstraszająca; wybierają ją tylko ci, którym nie tyle leży na sercu przyjemność podróży, ile pożytek mieszkania.

Szorstką bowiem i nieprzyjemną uczyniło nam drogę cnót zbytnie przyzwyczajenie do grzechów; jeśli to przyzwyczajenie przeniesie się do innej dziedziny, wtedy stwierdzi ono, jak mówi Pismo, że ścieżka sprawiedliwości jest lekka. Ustanówmy regułę dla naszego życia i uczmy się na podstawie świadectw sumienia, jaką drogą przede wszystkim powinniśmy chodzić. Wszystko bowiem, co czynimy, wszystko, co mówimy, należy albo do szerokiej, albo do wąskiej drogi. Jeśli z niewielką liczbą bliźnich znajdziemy wąską drogę i nikłą ścieżkę, dążymy do życia; jeśli zaś jesteśmy na drodze w towarzystwie wielu, wtedy idziemy, według orzeczenia Pana, ku śmierci.

Jeśli więc opanuje nas nienawiść i zawiść, jeśli ulegamy pożądliwości i chciwości, jeśli obecne korzyści przenosimy nad przyszłe, w takim razie kroczymy drogą przestronną. Mamy bowiem licznych towarzyszy i otoczeni jesteśmy szeregiem ludzi podobnych do nas. Jeśli chcemy zaspokajać popędliwość i żądzę, jeśli chcemy mścić się za krzywdę, jeśli złorzeczymy tym, którzy złorzeczą, jeśli żywimy wrogie uczucia wobec nieprzyjaciół, słusznie dosięga nas kara na równi z wielu innymi. Jeśli sami schlebiamy czy chętnie słuchamy pochlebstw, jeśli wdzięczność przeszkadza nam mówić prawdę i bardziej obawiamy się urazić ludzi niż mówić szczerze, wtedy również jesteśmy na drodze uczęszczanej przez wielu. Tylu jest naszych towarzyszy, ilu jest ludzi obcych prawdzie.

A przeciwnie, jeśli nie hołdujemy tym wadom, jeśli wykazujemy duszę czystą i wolną i po zdeptaniu wszelkich namiętności staramy się wzbogacić jedynie w cnoty, wtedy usiłujemy iść wąską drogą. To bowiem postępowanie jest udziałem niewielu i bardzo rzadko oraz trudno jest znaleźć odpowiednich towarzyszy podróży. Co więcej, wielu udaje, że idzie tą drogą, i po wielu różnych błędach wraca na drogę tłumy. Należy się więc mocno obawiać, abyśmy nie mieli towarzyszy błędu w tych, których uważamy za przewodników na słusznej drodze.

Jeśli więc znajdą się przykłady, które nas wiodą po tej drodze i zachowują prostą ścieżkę ewangeliczną, to należy iść za nimi; jeśli natomiast albo nie dopisują, albo zdaje się, że nie dopisują, wtedy zasada Apostołów jest przeznaczona dla wszystkich. Paweł, naczynie wybrane, wzywa nas i zachęca do wstępowania na tę wąską drogę: Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa (1 Kor 11,1). Jednak – a to przewyższa wszystko – przyświeca nam przykład Pana, który mówi w Ewangelii: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,28-29). Jeśli niebezpiecznie jest naśladować tych, co do których wątpisz, czy ich należy naśladować, to naprawdę najbezpieczniej jest naśladować i wstępować w ślady tego, który powiedział: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14,6). Nigdy bowiem nie błądzi ten, który naśladuje Prawdę. Dlatego i Apostoł Jan mówi: Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował (1 J 2,6). Błogosławiony Piotr powiada: Chrystus przecież (…) cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości (1 P 2,21-24).

Zaniechajmy wszelkiego usprawiedliwienia błędów, przestańmy szukać wstrętnej pociechy w grzechu! Nic w ogóle nie czynimy jeśli bronimy się za pomocą przykładów tłumu, a wyliczając często dla naszej pociechy cudze grzechy, mówimy, że brak nam takich, których winniśmy naśladować. Musimy szukać przykładu u tego, którego, jak wszyscy wyznajemy, należy naśladować. I dlatego główną twą troską winno być poznanie prawa Bożego, dzięki któremu mogłabyś zobaczyć jakby żywe przykłady świętych i z jego rady nauczyć się, co należy czynić, a czego unikać. Największą bowiem pomocą dla zyskania sprawiedliwości jest napełnienie umysłu słowami Bożymi i ciągłe rozważanie w sercu tego, co pragniesz wykonać uczynkiem.

(List do Celancji 8-13, św. Hieronim)