Św. Rafael Arnáiz BarónNajdroższy Bracie w Panu,
(…)
Cóż mogę Ci powiedzieć, drogi Bracie?
Jest wielką pociechą ta, którą mi dajesz, nie zapominając o tym ubogim chorym, którego dziennik…, [który] jest tym…, chorym…, nieprzydatnym…, niczym. Co więcej chcesz wiedzieć? Może chcesz, bym Ci przysłał jakąś cząstkę mojego Krzyża? Już go znasz. Po co mówić?
Niech Bóg odpłaci Tobie za twoje miłosierdzie i Dziewica Maryja niech Cię błogosławi!

Nie przejmuj się Bratem Rafałem, nie ma znaczenia jego osoba, jak i nic, co może się mu przytrafić. Pan chce go prowadzić tą drogą nieważności, drogą, na której jest się niczym, do niczego się nie służy, na której szuka się jedynie zapomnienia od wszystkich, i starania się o to, by przejść przez świat w taki sposób, żeby nikt się nie dowiedział.

Uwierz mi, tylko Bóg jest moim pragnieniem i widzę pustkę, którą pozostawiają w sercu stworzenia i rzeczy tej ziemi. Nauczyłem się, że nawet widzenie spełnionymi naszych pragnień nie daje szczęścia. Tylko Bóg, Bracie, tylko Bóg! To jest moim jedynym dziennikiem, to jedno, które, jak rzeczywiście można powiedzieć, napełnia tę biedną duszę grzesznika. Tę biedną duszę, która pewnego dnia pełna pychy chciała latać, a Bóg, w swojej nieskończonej dobroci, obciął skrzydła, upokorzył ją i pokazał jej to czym była…, odrobiną śmieci wymieszaną z ogromem próżności…, to jest wszystko.

Nie martw się o mnie, wierz mi, to mnie zawstydza. Ponadto, nie mogę powiedzieć Ci nic więcej ponad to, co już wiesz. Jedynie przekazuję ci te wiadomości, o które prosisz. Pojechałem do Burgos osiem dni temu, trzy spędziłem w szpitalu Świętego Józefa, miałem 42 na 1000 i stwierdzili, że całkowicie się nie nadaję… Pierwszym razem kiedy uznali mnie na niezdatnego, dobrze o tym wiesz, ciężko odczułem to, że nie mogę służyć Bogu i Hiszpanii na froncie…, i może nawet fatalnie…, obecnie, możesz mi wierzyć, to samo uświadomiło mi, uświadomiło, że to, czego pragnę, nie ma wartości w oczach Boga, i że lepsze będzie złożenie się w jego dłoniach i nic więcej… żeby robił ze mną i z Tobą to, co chce, nie wydaje Ci się?

Już wiem, że cierpienie nieraz męczy, i co z tego? Czas jest krótki!
Już wiem, że pragnienie wzlecenia do Boga i zaprzestania obrażania Go jest wielkie, i co? Jesteśmy czymś tak mało znaczącym, i tak niewiele wiemy, że lepiej jest pozwolić Jemu działać… To jasne, że to jeszcze nie jest czas.
Już wiem, że jest czasem wielką udręka znoszenia tego życia, w którym świat rani, nasze namiętności chłoszczą ciało, stworzenia zadają nam cierpienie…, ale… a On? Nie mówię Ci więcej… może to Tobie wystarczy.

Jezus żył 33 lata wiedząc, jaką śmierć przyjdzie mu ponieść na Krzyżu, i prosił swojego Ojca żeby wyłącznie spełniła się Jego Wola.
Chrystus nauczył nas cierpieć, nauczył nas milczeć… nauczył nas nie pragnąć więcej ponad to, co chciał Jego Ojciec.
Kiedy przyswoimy sobie tą lekcję? Jakimi egoistami jesteśmy! Jak mało kochamy Boga!
W porządku, nie chcę odbiegać od tematu.

Ze szpitala odesłali mnie do domu, i tutaj oczekuję… nie wiem czego. (…) Za każdym razem coraz więcej mnie kosztuje, za każdym razem waży coraz więcej mój Krzyż, jednak za każdym razem moja dusza napełnia się coraz bardziej tym Tylko Bóg! które, jak Ci mówię, dodaje mi sił. To jedyny dziennik mojego życia, który mogę Tobie przesłać. Odwagi, Bracie, i wracaj do walki…
Już widzisz, że nie ma potrzeby być na froncie, gdzie nasz egoizm chciałby być, i gdzie może jakaś kula… Bądźmy hojni, nie wydaje Ci się?… Rób to, co Ci mówią, bądź posłuszny i milcz…kule przyjdą w chwili, którą Pan uzna za stosowną i będzie na to czas… (…)

Gdybym mógł przelać w Twoją duszę to odczucie, że tylko Bóg, i tylko On i w Nim jest życie…, zdrowie…, wszystko! Wierz mi, Bracie, że widzenie siebie niezdolnym do wszystkiego tego, czego pragnę…, jedynie pamiętam w moich pokornych modlitwach przed Najświętszą Panienką o Tobie…, nie umiem nic więcej. Ale z tego miejsca, w tym pokornym Tabernakulum Pan przyjmuje słowa Twojego brata, który nie zapomina o Tobie. (…)

Jak się ma Twoja rodzina? Moja mama zwłaszcza często Cię wspomina. Jak Twoje zdrowie? Czy masz bóle głowy? Wszystko mnie interesuje; nie myśl, że przestałem być ludzki, nawet zdaje mi się, że jestem taki z każdym dniem coraz bardziej (…) Przez wzgląd na miłosierdzie, nie przestawaj mi odpowiadać. Teraz naprawdę tego potrzebuję, a wszelka pomoc jest mała. Proś zwłaszcza Dziewicę Maryję, już wiesz, że z Nią możemy wszystko…

Wybacz mi, że zanudzam Cię tym listem, jednak zrozum i bądź wyrozumiały wobec tej wylewności duszy, którą znasz, i która na prawdę przesyła Tobie mocny uścisk w Jezusie i Maryi.

Brat Maria Rafał

(List do Brata Pielęgniarza (Villasandino, 1 XI 1937) [fragm.], św. Rafael Arnáiz Barón)